top of page
Szukaj
  • kamilakurkowska

☀️ Dziewczyny z Dubaju

Piszę ten newsletter jeszcze z samolotu. Kiedy Ty go przeczytasz, będę już w Polsce. Zimnej, wilgotnej, ciemnej Polsce. Nie jestem zachwycona.




Miałam inny plan na ten newsletter, ale ilość wrażeń, przeżyć i obserwacji, które wciąż we mnie buzują po moim pobycie w Dubaju jest tak świeża i w jakiś sposób drażniąca, że postanowiłam się z Tobą nimi podzielić przed tym aż przykryje je warstwa zimnego, styczniowego, polskiego powietrza.


Zanim jednak opowiem Ci, co mnie zaciekawiło, rozbawiło, ale też zszokowało w Dubaju chcę Ci przypomnieć, że 8 lutego, o godzinie 20.00 organizuję webinar za 0 zł:


🟣 Jak budować markę osobistą prawniczki?


Jeśli jeszcze się na niego nie zapisałaś, to możesz zapisać się tu:




Nowy wspaniały świat


To był już mój trzeci raz w Dubaju. Mój młodszy brat, Radek i jego dziewczyna Ola w Dubaju mieszkają i pracują już kilka lat. Za każdym razem w Dubaju odkrywam nowe rzeczy, czasem bardzo zaskakujące. 


Moje pierwsze skojarzenie ze światem, z którym spotykam się w Emiratach było jednoznaczne – to rzeczywistość jak z utopijnej powieści „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya, a nawet bardziej z serialem nakręconym na podstawie tej powieści dostępnym na Netflixie. Akcja dzieje się w Nowym Londynie. Tak, Dubaj, to jest taki Nowy Londyn, tylko lepszy, bardziej słoneczny, bardziej obfity. Wszystko perfekcyjnie zorganizowane, niby piękne, ociekające złotem i bogactwem, a jednocześnie na wskroś sztuczne i takie jakieś powierzchowne.


W powieści Huxleya społeczeństwo podzielone jest na grupy (kasty?). Najwyżej są Alfy i Bety. Uprzywilejowana warstwa społeczna, ludzi pięknych, mądrych i wykształconych, ale też włożonych w pewne, bardzo określone ramy funkcjonowania, z których nie można się wychylić, a jeśli to zrobisz, to spotka Cię surowa kara. Najniżej w hierarchii są Epsilony. Postaci ubrane w szare drelichowe kombinezony,  pełniący najmniej prestiżowe funkcje, wykonujący zawody takie jak sprzątacze, dozorcy, czy kurierzy. W moich oczach tak właśnie wygląda Dubaj. Gdzie Alfami i Betami są biali ludzie z Europy, Stanów, czy Australii, a Epsilonami pracownicy fizyczni z Pakistanu, Bangladeszu, czy Indii. Nigdy nie spotkałam żadnego Emiratczyka. Emiratczycy są gdzieś w ogóle poza skalą i raczej nie integrują się z przyjezdnymi.


Kompleksy


Jeszcze jakiś czas temu, przed moim pobytem w Stanach, miałam kompleks kogoś z Europy Środkowo – wschodniej,  z zubożałej klasy średniej, kogoś, kto czuł się odrobinę gorszy od tych z Europy Zachodniej, czy Ameryki z racji może gorszego wykształcenia, a może mniejszej zamożności. Zupełnie się z tego wyleczyłam.


Co więcej, obserwując osoby z Pakistanu, czy Bangladeszu, czy nawet z bliskiej nam Ukrainy dochodzę do wniosku, jak bardzo uprzywilejowana jestem, że urodziłam się w Polsce, mogłam skończyć studia, a nawet kilka kierunków, które w sumie w Polsce są bezpłatne. Nie jestem uchodźczynią, nie jestem obywatelką drugiej kategorii, w mojej ojczyźnie nie ma wojny, nie musiałam jechać do innego kraju, by pracować na całą rodzinę. Myślę, że my w Polsce nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie mieliśmy historyczne szczęście.


Emerytura


Temat walki z dyskryminacją jest mi bardzo bliski. Zajmuję się głównie dyskryminacją z uwagi na płeć i wsparciem kobiet, prawniczek. Pobyt w Dubaju otworzył mi oczy na wiele innych obszarów dyskryminacji. Bardzo zaskoczył mnie komunikat na drzwiach siłowni informujący o zakazie wstępu osobom starszym niż 60 lat (!). Mocne, prawda?


Nie wiem, czy wiesz, że w Dubaju możesz mieszkać jedynie wtedy gdy pracujesz, ewentualnie możesz zostać w Dubaju korzystając z wizy męża/żony (związki partnerskie się nie liczą). Kiedy stracisz pracę albo osiągniesz wiek emerytalny masz dosłownie kilka tygodni, żeby spakować dorobek całego życia i wyjechać do swojego kraju, czyli do kraju z którego masz paszport. Choć może być tak, że w „swoim” kraju w ogóle nie żyłeś, nie znasz go, nie masz z nim nic wspólnego, bo całe życie przepracowałeś w Dubaju. W Dubaju zostać nie możesz.  W Dubaju na ulicach nie ma starszych osób. W Dubaju możesz być tylko młody, zdrowy i pracujący. W Dubaju na ulicy nie usłyszysz, ani nie zobaczysz karetki pogotowia na ulicy. W Dubaju nikt nie umiera.


Dziewczyny z Dubaju


Tytuł mojego dzisiejszego newslettera jest prowokujący. Być może słyszałaś o filmie Marii Sadowskiej i Dody o tym tytule. Film jest o Polkach, które pracowały w Dubaju jako luksusowe prostytutki. 


Dlaczego o tym piszę? Bo w trakcie moich pobytów poznałam wiele fantastycznych Polek, które robią niesamowite kariery, w międzynarodowych organizacjach w Dubaju. I bardzo bym chciała, żeby określenie „Dziewczyny z Dubaju” nie kojarzyło się tylko z tym filmem, ale ze społecznością polskich przedsiębiorczyń w Emiratach.

 

Szefowa bardzo prężnie działającego stowarzyszenia Polish BusinessWomen Network, Aleksandra Krajewska zaprosiła mnie na spotkanie z członkiniami stowarzyszenia. Opowiadałam o działaniach Fundacji Women in Law, o innych organizacjach kobiecych działających w Polsce, a także inicjatywach, dzięki którym kobiety mogą się rozwijać i zdobywać nowe umiejętności. Rozmawiałyśmy także o dyskryminacji. Byłam bardzo ciekawa, czy dziewczyny pracujące i żyjące w Dubaju czują się w jakimś zakresie dyskryminowane.


Wielkie było moje zaskoczenie, kiedy usłyszałam, że doświadczały dyskryminacji nie w Emiratach, ale kiedy jeszcze przed przyjazdem do Dubaju pracowały w Londynie, Frankfurcie, czy w Warszawie.


Jedna z uczestniczek panelu, który moderowałam, pracuje w bankowości prywatnej opowiedziała historię, kiedy pewien Brytyjczyk o arystokratycznym pochodzeniu, zapytał ją, czy jest z Rumunii. Odpowiedziała, że nie, że z Polski.


„Z Polski, Rumunii, czy Ukrainy, wszystko jedno. Wszystkie jesteście albo sprzątaczkami, albo prostytutkami. Jednej na tysiąc, tak jak Tobie się udaje”. Nawet tego nie skomentuję


Inna Polka pracująca na bardzo wysokim stanowisku w Dubaju opowiedziała, jak prowadząc rekrutację w instytucji finansowej jeszcze we Frankfurcie dziwiła się, że w CV kandydaci i kandydatki mają wpisane zawody rodziców. Często zdarzało się, że w rubryce z zawodem matki było wpisane: Hausfrau (niem. gospodyni domowa). Po jakimś czasie ktoś z jej zespołu zagadał podczas imprezy firmowej:


„Wiesz, policzyliśmy, że jako jedyna w całym obszarze miałaś obydwoje pracujących rodziców”. 🤨


I nie działo się to 50 lat temu, ale 10, w jednej z najlepiej rozwiniętych gospodarek świata,  zza naszej zachodniej granicy.


Księżniczki


Uczestniczki spotkania opowiadały, że w Dubaju nie czują dyskryminowane, a wręcz cieszą się z licznych przywilejów. Osobne wagony metra tylko dla kobiet (korzystałam i jestem ich wielką fanką! - więcej miejsca i klimatyzacja, która nie jest ustawiona na -10’C 🥶), osobne kolejki, duży szacunek i respekt. Jedna z Polek, z którymi rozmawiałam powiedziała mi:


„Wiesz, w UK mogę być sprzątaczką, a tutaj jestem księżniczką”.


I tak trochę jest  - kobiety są traktowane jak księżniczki. Czy wszystkie? Nie. Tylko białe.


Na początku raziło mnie, kiedy w restauracji, czy w przypadku innych usług wszyscy zwracali się do mnie  „Ma’am” (ang. proszę Pani). Nie czułam się z tym komfortowo. Jest w tym zwrocie coś kolonialnego, coś kastowego, coś co w bardzo wyraźny sposób określa status społeczny – ty jesteś tu, a ja tam. 


Z jednej strony kobiety (białe) traktowane są jak księżniczki, a z drugiej w branży prawniczej wciąż jest niewiele partnerek, choć na stanowiskach szefowych działów prawnych kobiet jest już bardzo dużo. Jedna z moich rozmówczyń, partnerka w wielkiej, renomowanej, regionalnej kancelarii mówiła, że obecnie w zarządzie kancelarii nie ma żadnej kobiety, choć partnerem zarządzającym jest Nowozelandczyk, więc wydawać by się mogło, że osoba z zachodniej kultury, dla której różnorodność w biznesie powinna być czymś naturalnym.


Inna partnerka opowiadała mi, jak wielokrotnie na początku spotkania słyszała: „Good morning gentleman and Sara” (ang. Dzień dobry panowie i Saro) - była jedyną kobietą w pokoju. 


Ta sama partnerka opowiadała mi również, jak z racji swojej regionalnej roli była na spotkaniu w Kuwejcie. Strategiczne spotkanie z klientem, na jednym z najwyższych pięter wieżowca. Musiała iść do toalety. Okazało się, że sprowadzono ją kilka pięter niżej. Po prostu na piętrze z salami konferencyjnymi, gdzie również miał swoje biura zarząd firmy nie przewidziano toalety dla kobiet… Do tej pory nie było potrzebne.


Koleżanka, Polka, mieszkająca i pracująca w Dubaju od kilku lat opowiedziała mi historię, która z jednej strony mnie zszokowała, a z drugiej rozbawiła. Nigdy nie wpadłabym na to, że coś takie mogło mieć miejsce. Chłopak koleżanki dużo latał po świecie i miał kartę kredytową do której dołączony był benefit w postaci wstępu do lóż biznesowych na lotniskach. Chłopak wyrobił dodatkową kartę, aby ona mogła skorzystać z tego benefitu. Umówili się jednak, że cały czas mają osobne konta, osobne pieniądze, a ona będzie używać karty jedynie do wstępu do loży.


Jakie było jej zdziwienie, gdy chwilę po otrzymaniu tej karty kupiła na stacji benzynowej kawę płacąc za nią swoją kartą i swoimi pieniędzmi. Od chłopaka otrzymała smsa: „Smacznej kawy, kochanie”. „What???”  - pomyślała. Okazało się, że bank bez jej ani jego zgody uznał, że skoro ona ma kartę do jego konta, to ona, ta koleżanka, jest „własnością mężczyzny” i dał mu dostęp do jej konta i wszystkich jej pieniędzy (sic!). Co więcej bank uznał za stosowne poinformowanie smsem chłopaka na co wydaje pieniądze jego dziewczyna…. Grubo, prawda?


Księżniczki, księżniczkami, ale kobiety nieustannie są tam pytane o męża. Inna koleżanka opowiadała z uśmiechem, kiedy na wizycie u ginekologa na pytanie, czy ma męża odpowiedziała, że nie. Wtedy zobaczyła przerażony wzrok recepcjonistki i usłyszała szeptem: „Ale pani wie, że lekarz będzie panią badał… tam na dole?”.


Podobno nawet do gabinetów ginekologicznych Emiratki muszą wchodzić razem z mężami.


Dane osobowe


Na koniec chcę się z Tobą podzielić kilkoma moimi zaskoczeniami dotyczącymi… danych osobowych. Tak, tak, dobrze czytasz. Danych osobowych.


Któregoś wieczoru, wracając ze spotkań postanowiłam kupić wino do kolacji, którą w domu przygotowywali Radek i Ola. Okazało się, że nie mogę kupić wina w Carrefourze na dole apartamentowca, tylko muszę iść do specjalnego sklepu. Gdy wreszcie go znalazłam, czułam jakbym robiła coś zakazanego. Sklep był schowany za masywnymi drewnianymi drzwiami, a zanim do niego doszłam musiałam kluczyć ciemnymi korytarzami. Wielkie było moje zdziwienie, gdy przy kasie zostałam poproszona o dowód tożsamości.


Moja pierwsza myśl była bardzo pozytywna – dawno mnie nie pytano o dowód przy zakupie alkoholu, widać dzięki odrobinie słońca wyglądałam na niepełnoletnią 🙃 Super! 


Jednak po chwili zostałam zapytana o licencję na alkohol. „Jaką licencję?!” - pomyślałam. Kiedy wytłumaczyłam, że jestem turystką poproszono mnie o paszport. No spoko. Kiedy jednak widziałam, jak sprzedawca w sklepie alkoholowym skanuje mój paszport, to nie czułam się komfortowo. Ola i Radek powiedzieli, że zapomnieli mnie uprzedzić -  tak to działa w Dubaju.


Drugi raz podobne zdarzenie miało miejsce, kiedy szłam na spotkanie do jednej z kancelarii. Na dole w recepcji budynku poproszono mnie, żebym zostawiła swoje prawo jazdy i dopiero wtedy otrzymałam kartę, żeby wjechać windą na 30 piętro. Mogłam je odebrać dopiero po spotkaniu, wychodząc z budynku.


Czasem RODO mnie denerwuje, ale w takich chwilach bardzo je doceniam i jestem wdzięczna, że w Europie przestrzegania prawa pod tym kątem jest tak restrykcyjne.


Czy wrócę do Dubaju? 


Na pewno! Nawet obiecałam, że zaopiekuję się kotami Oli i Radka, kiedy będą wyjeżdżać 😸😸


Czy uważam, że to najlepsze miejsce na ziemi, jak niektóre osoby twierdzą – zdecydowanie nie. Ale jest to miejsce na pewno bardzo ciekawe, inne i daje niesamowitą perspektywę na to, jak my funkcjonujemy w Polsce, czy Europie, na nasz rynek, czy nasze podejście do życia i pracy.


Wysyłam Ci mnóstwo słonecznej energii, którą jeszcze w sobie noszę!


Ps. Nie zapomnij o webinarze o marce osobistej prawniczki!


Rejestracja tu:




61 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Yorumlar


Post: Blog2_Post
bottom of page